piątek, 15 stycznia 2016

84. Jogurt naturalny z płatkami

Witajcie kochani!
Głupio mi na początku każdej notki przepraszać za moją nieobecność, ale niestety teraz jest taki okres, że moja działalność internetowa idzie na bok. Poranki są ciemne i szare, także robienie zdjęć w ogóle nie wchodzi w grę. Jak ja już bym chciała wiosnę! Ta zima daje się we znaki na każdym kroku. Wstałam rano, poszłam do łazienki się umyć i pomalować, co zajęło mi jakieś 20 minut. Wychodzę, patrzę przez okno a tu biało. Mój chód przypomina dreptanie kaczki, by nie wyrżnąć orła. Swoją drogą jeden upadek w tym roku już zaliczyłam i ból kości ogonowej nasila się z każdą godziną.
Co do spraw związanych ze studiami. Nie chcę mi się tego nawet komentować. Czym bardziej się staram, tym gorzej mi wszystko wychodzi. Sama nie wiem czy mam jeszcze bardziej się poświęcić nauce i nie spać w nocy, czy mieć totalnie naukę gdzieś i jakoś prześlizgać się między semestrami, brr.

Dziś szybkie śniadanie w postaci jogurtu naturalnego, płatków jęczmiennych, granoli i płatków kukurydzianych bez cukru. Jest to moje nowe odkrycie. Wpadły mi one w ręce podczas ostatnich większych zakupów spożywczych. Uwielbiam płatki kukurydziane ale mają one niepotrzebny cukier i dużą ilość soli w składzie. Tu skład jest krótki, cukru w nim nie ma. Tak samo jak jest zredukowana ilość soli. W towarzystwie mleka czy jogurtu wypadają świetnie, gdyż są wystarczająco słodkie dzięki owocom. A co najważniejsze nasz portfel nie ucierpi, bo duża paczka tych płatków kosztuje niecałe 3 złote! Zdecydowanie polecam.

Nie będę zamieszczać przepisu na płatki z jogurtem, bo chyba aż się nie da :D U mnie z kiwi, malinami, jabłkiem i wiórkami kokosowymi.



Wybaczcie za jakość zdjęć, ale mój aparat w telefonie wyjątkowo nie chce ze mną współpracować. 


Buziaki!

poniedziałek, 11 stycznia 2016

83. Szakszuka czyli jajka w sosie pomidorowym

Cześć!
Nie wiem jak, ale jakoś przeżyłam ten fatalny poniedziałek. Dopiero teraz mam chwilę by usiąść i napisać notkę, bo od godziny 16 musiałam się uczyć. Sama nie mogę wyjść z podziwu, co mnie tak zmotywowało.Dziś bez zbędnych herezji bo czas goni. 
Śniadania dziś nie będzie, bo jak to na poniedziałek przystało- zaspałam. 

Przeglądając instagram na bardzo nudnej lekcji ekonomii zobaczyłam piękne zdjęcie. Nie wiedziałam co to ale wiedziałam, że chcę to zjeść. Niestety czekało mnie jeszcze 5 godzin z pustym brzuchem, a nie muszę opisywać co czułam, bo każdy w życiu czuł kiedyś okropne ssanie w żołądku. Na szczęście po nauce nadszedł czas relaksu w kuchni, totalnego wyluzowania i wyłączenia wszystkich złych emocji. Tak, zrobiłam szakszukę, czyli jajka sadzone w pomidorowym sosie. Jadłam ją pierwszy raz i gdyby nie dzisiejsza nuda na ekonomii być może nie wiedziałabym jeszcze długo o jej istnieniu. Jest to prześwietna alternatywa do jajek sadzonych i milion razy lepsza! Inspirowałam się kasiula.s z instagrama :*

Składniki (dla dwóch osób)
4 jajka 
Marchewka
Pietruszka
Cebula czerwona
2 ząbki czosnku 
2 plastry wędliny drobiowej
300 ml przecieru pomidorowego bądź pomidorów z puszki
2 plastry sera żółtego 
Łyżka oleju z suszonych pomidorów
4 pomidory suszone
Szczypiorek

Sól
Pieprz
Papryka wędzona słodka
Szczypta ostrej papryki
Tymianek świeży 
Bazylia
Czubrica czerwona i zielona
Czosnek granulowany 
Majeranek 
Szczypta cukru 

Marchewkę i pietruszkę obieramy i trzemy na tarce o grubych oczkach. Czosnek przeciskamy przez praskę. Cebulę siekamy w kostkę. Pomidory suszone siekamy. Patelnię rozgrzewamy, nalewamy olej z pomidorów i podsmażamy warzywa. Następnie dodajemy przecier pomidorowy (u mnie domowe, przeciśnięte pomidory) i wędlinę pokrojoną w kostkę. Przyprawiamy i gotujemy ok. 10 minut, aż do zgęstnienia sosu. Można przyprawić oczywiście ulubionymi przyprawami. Gdy sos jest gęsty, robimy w nim drewnianą łyżką "dołki" i wbijamy tam delikatnie jajka. Posypujemy dodatkowo pieprzem i solą, przykrywamy i smażymy około 8 minut (u mnie niestety żółtka schowały się pod białkami). Na koniec całość posypujemy szczypiorkiem i żółtym serem. Przekrawamy plastikową łopatką na pół i wykładamy na talerze. 





Z góry przepraszam za jakość zdjęć ale mój telefon nie radzi sobie ze sztucznym światłem. 

Buziaki! 

sobota, 9 stycznia 2016

82. Gotowany twarożek kakaowy z owocami i granolą

Cześć misiaczki!
Ostatnie poranki uniemożliwiły mi pisanie na blogu gdyż nie mogłam się przestawić na tak wczesne wstawanie. Dziś jednak nadeszła długo wyczekiwana sobota więc nie muszę wywracać z samego rana domu do góry nogami. Mimo wszystko muszę okroić mój czas spędzany przed komputerem, ponieważ zbliża się sesja, więc nawet taki leń jak ja musi wziąć się do pracy. Chyba jestem typem człowieka, który nie potrafi się uczyć systematycznie. Gdyby tak było, nie stawałabym teraz na rzęsach by wszystko ogarnąć. Wam pozostaje jedynie trzymanie kciuków, by jakoś to było ;) 

Dziś na śniadanie gotowany, kakaowy twarożek z malinami, kiwi i granolą. Smakuje jak sernik, chociaż nie wiem czy nazwanie go tak nie jest profanacją. Jest to ogromna dawka białka, także uczucie sytości pozostanie na parę dobrych godzin. 

Składniki:
200 g twarogu 
Małe jajko
Łyżeczka kakao
Słodzidło (u mnie 3 pastylki słodzika)
2 łyżki budyniu czekoladowego bez cukru
Szczypta soli 
70 mleka

Maliny
Kiwi
Granola
Wiórki kokosowe
Listki świeżej mięty 

Twaróg gnieciemy dokładnie widelcem. Można również użyć blendera. Dodajemy jajko i mieszamy. Przekładamy twaróg do rondelka, dodajemy słodzidło, szczyptę soli, kakao i gotujemy na małym ogniu. Budyń mieszamy z mlekiem, aż nie będzie grudek. Po 5 minutach gotowania do twarogu dodajemy mleko z budyniem i energicznie mieszamy. Gotujemy jeszcze chwilkę. Twaróg studzimy, po czym podajemy z owocami i granolą. Całość posypałam wiórkami kokosowymi i dodałam parę listków świeżej mięty. 




Smacznego!



 

Bo talerz musi być kolorowy! Template by Ipietoon Cute Blog Design